Wiatr zmian

Niepokój. To jest najczęstsze uczucie, które wyczuwam w rozmowie z innymi ludźmi. Znajomymi i osobami znanymi mi przelotnie. Z rodziną, przyjaciółmi, panią w warzywniaku i panem w kolejce do lekarza. Każdy z nas nosi w sercu obawę przed niepewnym jutrem, które za sprawą decyzji od nas niezależnych, z krajowych centrów decyzyjnych schodzi w rejony dostępne dla szarego człowieka.

W naszym życiu społecznym doszło do głębokich podziałów. Są one jeszcze bardziej przepastne niż te, które funkcjonowały do tej pory. Czarne przestaje być czarne, białe nabiera odcieni szarości. Fakty przechodzą w mity a kłamstwa – przedstawione na opak – stają się prawdą. Chociaż sami byliśmy świadkami niewątpliwych wydarzeń, nabieramy podejrzeń co do stanu faktycznego i logicznego biegu wydarzeń. Jesteśmy nad wyraz podejrzliwi. Szukamy drugiego dna. Nie wierzymy w dobre intencje kogokolwiek. Trwamy w oczekiwaniu na atak, który może nadejść z najbardziej niespodziewanej strony.

Nie trzeba być osobą lotną w sprawach politycznych i nie trzeba codziennie śledzić newsów, żeby nie zauważyć, że nasza cywilizacja zmierza w stronę przywódców omotanych szaleńczą wizją rzeczywistości. O losie małych i dużych decydują ludzie z goła niezrównoważeni, którzy nie mają skrupułów w dążeniu do obranego dla siebie celu. Sięgają po środki najniższych lotów, które są łatwo namacalne dla powszechnego elektoratu, dzięki czemu obietnice złotych gór nie pozostają w strefie mrzonek a nabierają realnych kształtów. Budują podziały – na nas dobrych i sprawiedliwych oraz tamtych – złych i leniwych. Wzbudzają agresję. Jak psy szczują jednych na drugich przez co podsycają negatywne emocje, które pozwalają im trwać przy władzy.

Pod nośnym hasłem zmiany, która ma być na lepsze, jak owieczki jesteśmy wpędzani w czarny zaułek, z którego ciężko będzie nam się wyrwać. Decydenci chcą zaglądać nam do domów, łóżek, samochodów, szaf, sejfów, skrytek, zakamarków i kieszeni. Mają nieodpartą pokusę, aby zawładnąć naszym życiem i prowadzić nas ślepo przez tunel opiekuńczego świata. A na jego końcu palnąć nam w łeb i odesłać z tego padołu łez…

No comments
Jolanta WierzbickaWiatr zmian

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *