Najwyższe prawo

Nie chcę Wam pisać o tym co już wiecie. O stanie zagrożenia zdrowia i życia, które spadło na nasze uporządkowane harmonogramy niczym grom z jasnego nieba. Problemy, które mieliśmy jeszcze w styczniu, momentalnie się zdezaktualizowały. To, co było wolno jeszcze miesiąc temu, dzisiaj jest teoretycznie zabronione. Wyjazd tam, gdzie chcieliśmy spotkać drugiego człowieka został odgórnie odwołany a nasze rozrywki fundowane ciału i duszy musiały zostać przełożone na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nagle czas zawisł w powietrzu niczym gęsty smog nad permanentnie zatłoczonym miastem. A my zostaliśmy wrzuceni do głębokiej i ciemnej studni, w której niczym echo odbijają się kolejne wołania o pomoc i poszanowanie podstawowych praw.

No comments
Jolanta WierzbickaNajwyższe prawo
Więcej