Przedsiębiorco, radź sobie sam

Po pierwsze – zgadzam się z apelem płynącym z każdej strony aby zostać w domu. Nie chodzić bez sensu po sklepach, nie spotykać się ze znajomymi dla zabicia nudy, nie odpalać grilla na trawce za miastem. Zagrożenie, którego może nie doświadczacie jeszcze w swoim bezpośrednim otoczeniu jest jak najbardziej realne i wymaga środków, które ograniczą do minimum nasze kontakty z innymi. Po drugie to zdrowie jest wartością nadrzędną w życiu. A my mamy to do siebie, że nie doceniamy go, dopóki nie jest ono zagrożone. Jednak po trzecie – jak właściwie o nie dbać, kiedy nasz byt ekonomiczny jest tak samo zagrożony jak to pierwsze?

Od czasu zamknięcia szkół i punktów rozrywkowych wielu pracowników wylądowało na przymusowej pracy zdalnej. Innym z dnia na dzień podziękowano za świadczone usługi, gdyż ich przychodzenie do firmy stało się bezproduktywne. Pomyślcie, co mają robić przez siedem dni pracownicy kina w pustej sali? Czym ma się zająć woźna w szkole, jeśli do tej pory sprzątała korytarze zadeptane przez uczniów? Kto potrzebuje usług dziewczyny od eventów, skoro nie można organizować zgromadzeń na więcej niż 50 osób? A teraz pomyślcie, gdzie pracodawcy tych wszystkich osób mają znaleźć środki na marcowe wynagrodzenia? Ale przecież problemem przedsiębiorcy jest to, czy osoby które do tej pory zatrudniał będą miały za co przeżyć kwiecień.

Apel #zostańwdomu nie oznacza, że osoba wykonująca meble na wymiar zacznie to robić przy kuchennym stole. Nie określa, za co przeżyje kolejny miesiąc jeden z trzydziestu pracowników zamkniętej restauracji. Nie wyznacza też żadnych perspektyw dla zatrudnionych w hotelach,  kierowców autobusów oraz całej rzeszy fryzjerek, masażystów i pracowników wszelakich usług, którzy wylądowali na przymusowym urlopie. Ten komunikat rządzących do społeczeństwa a bardziej lekarzy do całej reszty ma nas zatrzymać w domu po to, żeby opieka zdrowotna mogła zapewnić nam pomoc w przypadku zachorowania. A jakie wsparcie zapewni swoim obywatelom państwo, skoro również apeluje żeby nie wychodzili z domu?

Powrócę do przykładu pracy zdalnej. Chwała tym, którzy mogą swój zawód wykonywać w domu pomiędzy gotowaniem zupy, zabawianiem dzieci a zabijaniem nadmiaru wolnego czasu. Z ich perspektywy otrzymanie marcowego wynagrodzenia nie jest zagrożone. Co natomiast z tymi, którzy pracują w branżach ściśle związanych z miejscem ich wykonywania? Czy pracownik na linii produkującej samochody potarga ze sobą do domu maszynę, którą obsługuje? Czy człowiek pracujący w magazynie będzie mógł przekładać te produkty w jakimiś odludnym miejscu? A kierowca obsługujący wycieczki szkolne, kto zapłaci za jego zaopatrzenie lodówki? Z pewnością nie jest to problem, którym przejmie się ktokolwiek poza pracodawcą, gdyż to na niego spadają wszystkie prawa i obowiązki związane z zatrudnieniem.

A ty przedsiębiorco musisz znaleźć rozwiązanie wszystkich problemów, które na ciebie spadły. Zaoferowano ci odroczenie składek do ZUS na trzy miesiące i jakąś mglistą dopłatę do stanowiska pracy. Na co się to jednak zda, jeśli nikt nie jest zainteresowany pracą, którą możesz wykonać? Od dawna wiadomo, że z pustego to i Salomon nie naleje, jednak jeśli twój przychód w ostatnich dniach wynosi okrągłe zero to możesz być pewny, że będziesz musiał mieć skąd wlać do kieszeni pracownika oraz na ubezpieczenie zdrowotne, którego i tak ZUS Ci nie daruje. Jeśli nie dzisiaj to za pół roku na pewno się o nie upomni.  

Idźmy dalej. Jeśli pracodawco masz wynajęty lokal gdzie prowadzisz swoją działalność to musisz być więcej niż pewny, że należny czynsz również Cię nie ominie. Nie ważne czy jest to butik w galerii handlowej, biuro w przestrzeni usługowej czy nawet mały pawilon, w którym do tej pory sprzedawałeś ubrania. Właściciele tychże nieruchomości zapukają do Ciebie na początku kwietnia po należną im kwotę. Nie będzie ich za bardzo interesować, czy masz z czego zapłacić gdyż prowadzenie działalności na wynajętej powierzchni to Twoje ryzyko biznesowe. I w sumie nie ma się czemu dziwić bo czy to on zarządził, żebyś przestał świadczyć swoje usługi?

Dobra, zostawmy właściciela nieruchomości. Być może te koszty Cię omijają bo masz przywilej pracy z miejsca, które należy do Ciebie. Jednak może czyhać na Ciebie rata za leasing samochodu służbowego, koszty faktoringu finansujące produkcje z długimi terminami płatności albo spłata raty za kredyt obrotowy firmy. Czy bank będzie tak łaskawy i zwolni Cię z któregokolwiek? Nie masz na to co liczyć. Jeśli nawet w obliczu kryzysu gospodarczego spojrzy na Ciebie przychylnym okiem w kwestii odroczenia spłaty zaległości to i tak prędzej czy później będziesz musiał zwrócić to, co pożyczyłeś. I to z odsetkami.

Odrzućmy jednak te wszystkie czarne scenariusze. Nie każdy przedsiębiorca zatrudnia pracowników, wynajmuje dla nich biuro czy płaci kredyty, które zaciągnął pod rozwój swojej działalności. Wszystkie te scenariusze są wynikiem decyzji jakie podjął i ryzyka na jakie się zdecydował. Jeśli przewidziałby pandemię i odpowiednio zabezpieczył swoją firmę na wypadek nagłego zastopowania dotychczasowej produkcji to zapewne nie musiałby się zastanawiać skąd wziąć środki na pokrycie wszystkich zobowiązań. Załóżmy, więc że jesteś jednoosobową działalnością gospodarczą. Świetnie opłacanym programistą, który swoje usługi świadczy z domu na sprzęcie, który jest Twoją własnością. Mieszkasz w domu bez kredytu i jedyne co Cię martwi to opłacanie abonamentu za Netflix. Płacze i lamenty innych zawodów są dla Ciebie czymś nieznanym, gdyż Twoja branża nigdy nie miała problemów. To teraz spójrz jak ułudne może być takie podejście. Jeśli pracujesz dla sklepu internetowego, który sprzedaje fizyczne produkty i przez problemy z transportem na różnych kontynentach nie może zdobyć towarów do sprzedaży to czy będzie zainteresowany utrzymaniem współpracy z kimś na kogo musi wydać kilka tysięcy miesięcznie? Gdy piszesz gry komputerowe i myślisz, że świat freaków to niewyczerpane źródło zarobku to czy nie sądzisz, że zakup kolejnego wydania popularnego produktu rozrywkowego jest na samej górze liście potrzeb dla kogoś, kto właśnie stracił pracę? Jeżeli zajmujesz się utrzymywaniem systemów do komunikacji online, która są aktualnie bardzo oblężone przez wszystkie branże to nie sądzisz, że to zainteresowanie wkrótce przeminie wraz z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną użytkowników?

Wszyscy jesteśmy siecią naczyń połączonych, gdyż tak właśnie działa gospodarka. Możesz sądzić, że problemy restauratora czy właściciela hotelu to nie Twoja sprawa. Ważne dla Ciebie jest tylko to, co znajduje się na czubku Twojego nosa. Jednak tak nie jest. Utrata płynności finansowej przez chociażby jeden podmiot w łańcuchu wzajemnych powiązań podcina nogi całej reszcie i powoduje, że wywracają się przez to kolejne firmy. A każdą z nich tworzą ludzie, którzy mają partnerów, dzieci, kredyty, zobowiązania w stosunku do rodziny i marzenie, żeby jakoś to wszystko przetrwać. I gdy oni utracą pieniądze to zwrócą się po pomoc do państwa jako rzesza bezrobotnych oczekująca na zasiłek.

W wielu sytuacjach przedsiębiorca może radzić sobie sam ale ten szok może być o jednym za daleko. Tego wiele branż może już nie wytrzymać. I wtedy nasz problem stanie się kłopotem społecznym, wyzwaniem dla Skarbu Państwa, który przedsiębiorcy latami utrzymywali.

No comments
Jolanta WierzbickaPrzedsiębiorco, radź sobie sam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *