Kobieto, o co ci chodzi?

Połowa społeczeństwa a jakby gorsza. Matki wszystkich dzieci chodzących po tej ziemi a jakby osoby obce. Obywatelki – Polki a traktowane są jak potulne owieczki na pastwisku. Z głosem ale tak jakby niemym. Z mózgiem ale jakby bez niego. Z sercem, które można bezkarnie wydrzeć z piersi i pokroić na tysiące malutkich kawałeczków dyskredytującymi komentarzami.

Czym sobie na to zasłużyłyśmy?

Przyczyna numer jeden – płeć. Kobieta chociaż żyje w XXI wieku, ciągle doświadcza dyskryminacji i stawiania w drugim rzędzie obywateli. Z każdej strony moralne guru starają się regulować rozród, wpychać w określone role społeczne i decydować o tym co wolno a co powinno być zakazane.

Przyczyna numer dwa – stereotypy. Niezależnie od tego, czy mówimy o teściowych, blondynkach czy typowej matce – Polce, każda z tych ról jest ściśle przyporządkowana do określonego typu kobiet. I umówmy się, nie są to typy godne pozazdroszczenia. Przecież wiadomo, że jeżeli mamy na myśli teściową to będzie ona pluć jadem. Jeśli blondynkę, to nie mamy co liczyć na jej intelekt. A matka zajmująca się domem? To jasne, że jest na permanentnych wczasach i czeka tylko na kolejne zapłodnienie.

Przyczyna numer trzy – wiara we własne możliwości. Jest w nas – kobietach – jakaś taka siła, moc, energia, która wypycha nas z krzywej sukcesu do roli asystentek, pomagierów i sekretarek. Mamy mnóstwo energii, którą mogłybyśmy spożytkować na ciekawe projekty ale finalnie… spędzamy ją na niczym. Nie skaczemy na głęboką wodę, bo przecież praca za biurkiem w określonych godzinach jest nawet ok. Nie pchamy się na wyższe szczeble hierarchii społecznej, nie bijemy się o władzę, nie stawiamy sobie wyzwań bo… no właśnie?

Mężczyźni są od nas lepsi i zaradniejsi? Umieją coś więcej niż my? Gdzie tam! Dajemy sobie wmówić, że ta druga płeć ma lepsze predyspozycje do kierowania czymkolwiek i jakkolwiek. A tak naprawdę celowo wycofujemy się z wyścigu aby poświęcić swoją energię na ładną prezencję podczas łowów na ojca naszych dzieci.

W codziennym życiu brakuje nam odwagi, siły i determinacji aby walczyć o swoje. Wycofujemy się rakiem i godzimy się na to, jak nas traktuje reszta społeczeństwa. Z drugiej jednak strony, ciągle nie ma w nas zgody, żeby być traktowaną jako mebel lub element wystroju domowego ogniska. Chcemy sięgać po więcej, ale się boimy. Chcemy być dalej i wyżej, ale nie potrafimy postawić wszystkiego na jedną kartę.

I dryfujemy.

Bez determinacji, żeby żyć naprawdę.

No comments
Kobieto, o co ci chodzi?

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *