Gospodarcza układanka

Na ekonomii można się znać lub nie. Da się analizować dane o stanie gospodarki, zastanawiać się nad kierunkami swojej drogi zawodowej, podejmować decyzje dotyczące prywatnych inwestycji. Można też w ogóle się tym nie zajmować. Jest tylko jedna prawidłowość, której w ekonomii nie można ignorować – wzajemne oddziaływanie sił rynkowych. Powiecie pewnie, że to jakieś widzimisię. Co mnie obchodzą banki, fundusze kapitałowe, giełda i inne nudne rzeczy. Ano obchodzą. Sposób, w jaki funkcjonują elementy tej układanki wpływa na to, ile pieniędzy masz w portfelu. A ta sprawa jest już dla każdego interesująca.  

Jesteśmy konsumentami produktów finalnych. Woda, ubranie, jedzenie, komputery w pracy, huśtawki na placu zabaw, prąd, samochód nawet autobus, którym jeździmy po mieście. Rzeczy namacalne i wirtualne są efektem czyjegoś pomysłu, pracy, w końcu kosztem za który płacisz osobiście lub w podatkach za dostarczanie infrastruktury publicznej.  

Wszystkie dobra z których korzystamy możemy podzielić na:

  • produkty konsumpcyjne – chleb kupowany w sklepie, paszport odbierany w urzędzie, znak drogowy stojący na ulicy;
  • produkty przemysłowe, czyli wszystko to co jest niezbędne do wytworzenia produktu końcowego – mąka na chleb, maszyna do wydrukowania paszportu, metal do wytworzenia znaku na drodze;
  • usługi – czynności polegające na wymieszaniu składników, upieczenia chleba oraz dostarczenia go do sprzedaży, procedura wydania nowego paszportu, proces dostosowania drogi do użytku przez samorząd.

Za każdy z powyższych produktów płacimy wszyscy. Bezpośrednio z naszego portfela lub pośrednio w podatkach. Jeśli nie odprowadzasz podatków z powodu braku pracy, to również ponosisz ten koszt  przez codzienne zakupy. W Polsce produkty są obciążone podatkiem VAT (23%, 8%, 5% oraz 0%) oraz podatkiem dochodowym, który płacą wszyscy dostarczyciele dóbr (piekarz, sklepikarz, dyskont, dostawcy usług publicznych).

My, konsumenci jesteśmy ostatnim ogniwem w procesie powstawania produktu. Zanim z czegokolwiek skorzystamy, musi zostać pokonany cały łańcuch produkcji. Poszczególne ogniwa wpływają na ostateczny kształt dobra i jego cenę końcową.

Na rynku czynników produkcji mamy do czynienia z następującymi składowymi:

  • pracą, czyli osobami zatrudnionymi bezpośrednio w sektorze usługowym i wytwórczym (piekarze, urzędnicy, pracownicy fizyczni w zakładzie produkującym znaki drogowe);
  • zasobami naturalnymi zużywanymi do produkcji przemysłowej (ziemia zaadoptowana pod uprawę zboża, woda zużywana w produkcji, obciążenie środowiskowe urzędu wydającego paszporty, pozyskanie surowca służącego do produkcji znaków drogowych);
  • kapitałem społecznym, czyli wszystkimi osobami zaangażowanymi w opracowanie produktu (technolog wymyślający recepturę chleba, urzędnik opisujący ścieżkę postępowania w procedurze druku paszportów, menadżer zarządzający pracownikami przy produkcji znaków drogowych);
  • kapitałem fizycznym (ruchomości i nieruchomości) i finansowym (pieniądze, waluty, akcje, obligacje i instrumenty pochodne).

Gdy sprowadzimy te punkty  (praca, ziemia, kapitał społeczny, kapitał fizyczny i kapitał finansowy) do prostego przykładu chleba, będzie nam łatwiej zrozumieć prawidłowości rządzące gospodarką.

Zanim powstanie pierwsza sztuka dostępna w piekarni, musimy posiadać miejsce w którym stanie zakład przetwórczy (ziemia), ludzi będących w stanie opracować przepis na doskonały bochenek (kapitał społeczny), maszyny do mieszania składników i wypiekania (kapitał fizyczny), osoby obsługujące te urządzenia (kapitał ludzki) oraz oczywiście pieniądze na zakup surowców i opłacenie naszych pracowników (kapitał finansowy).

Wydawać się może, że w momencie zapakowania rzeczonego chleba do koszyka kończy się jego oddziaływanie na gospodarkę. Nic bardziej mylnego. Wszystkim tym procesom towarzyszy jeszcze otoczenie organizacyjne i prawne, które pozwala na harmonizowanie wszystkich rynków funkcjonujących w gospodarce.  

Codzienna konsumpcja chleba nie byłaby możliwa bez istnienia instytucji, które wprowadzają ogólne zasady dla obrotu pieczywem. Mamy tutaj na myśli wszystkie struktury polityczne, pozarządowe, społeczne i religijne, które pośrednio lub bezpośrednio wpływają na proces produkcji i sprzedaży dóbr konsumpcyjnych.

Niezależnie od nich funkcjonuje system prawny, który dba o jednakowy status osób i firm zaangażowanych w proces produkcji chleba. To sektory zajmujące się ochroną znaków handlowych, zabezpieczeniem własności intelektualnej, patentami, wprowadzaniem w życie praw określających produkcję chleba na określonym poziomie.

Każdy element układanki rynkowej ma swoje miejsce i wartość. Cena sklepowa bochenka chleba jest sumą wszystkich składowych, które prowadzą do jego wytworzenia. Jest jak sieć naczyń krwionośnych, która tylko przy wspólnym działaniu jest w stanie prawidłowo tłoczyć krew do organów. Jeśli którykolwiek z elementów zmienia swoją właściwość, wówczas odczuwają to pozostałe ogniwa łańcucha.

Sięgnijmy po dość łatwy w wyobrażeniu przykład: zmiany kosztów pracy. Należność za jaką kupujemy chleb musi wystarczyć na opłacenie poszczególnych składowych w procesie jego produkcji.  

Tak więc załóżmy, że każda z osób zaangażowanych w jego powstawanie pracuje za pensję minimalną wyznaczoną przez ustawodawcę (organizacja polityczna). Jeśli do tej pory technolog opracowujący recepturę chleba, pracownik obsługujący maszynę do wypiekania, właściciel zakładu produkcyjnego, dostawca do piekarni oraz sprzedawca pracowali za 100 zł na miesiąc to każda zmiana wynagrodzenia powoduje w końcu podniesienie ceny końcowej bochenka.

Jedna osoba, która za pensję 100 zł produkuje 100 bochenków miesięcznie, za pensję 200 zł nie zacznie produkować 200 chlebów miesięcznie. Fizyczne zasoby rynkowe nie pozwolą jej aby zwiększyła efektywność swojej pracy o 100%. Z tego powodu koszt pracy ludzkiej prędzej czy później będzie zrekompensowany wyższą ceną za każdą wyprodukowaną sztukę dobra.

Siły równoważące gospodarkę są bezlitosne i żaden uczestnik rynku nie jest w stanie ich samodzielnie wyrównać.

4 komentarze
Jolanta WierzbickaGospodarcza układanka

Related Posts

4 comments

Join the conversation
  • Monika Wysocka - 11 września 2019 reply

    Bardzo prawdziwe przedostatnie zdanie, o zwiększającym się koszcie za każdą sztukę dobra. Ludzie powinni mieć więcej świadomości skąd biorą się ceny.

  • Mateusz - 11 września 2019 reply

    Świetnie wyjaśnione na prostym przykładzie. I fakt, ta sieć zależności jest dużo bardziej skomplikowana niż się na początku może wydawać

  • Edyta Rybczyńska - 11 września 2019 reply

    Uświadamianie- ważna rzecz .

  • Ellloorne - 10 października 2019 reply

    Viagra Sales Online In Uk Sildenafil Pas Cher 120 Mg Amoxicillin And Blood Pressure [url=http://try-rx.com]generic cialis overnight delivery[/url] Impotencia Propecia Cheap Online Cails Pills Cialis Per Ragazzi

Pozostaw odpowiedź Mateusz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *