Gloria chwały

Gwiazdy. Podobno te prawdziwe są na niebie. A te bardziej dostojne są między nami – na scenie, na deskach teatru, na małym i dużym ekranie. Dostarczają nam doznań kulturalnych, pozwalają inaczej spojrzeć na sprawy oczywiste, uczą zupełnie nowej interpretacji świata. Przez swoja skłonność do głębszego poznawania ogólnodostępnych faktów, są w stanie przetłumaczyć rzeczy abstrakcyjne na język bardziej przyziemny. Prawdziwe gwiazdy nie żyją w glorii chwały. Całymi sobą dają publiczności sztukę a my im odwzajemniamy swoją wdzięcznością i brawami na stojąco, rozbrzmiewającymi na cześć prawdziwego nieboskłonu.

A co z resztą? Gwiazdek, celebrytek i potykaczy ściankowych wszelkiej maści, którzy plątają się po peryferiach kultury i wielkiego świata? Dlaczego mają czelność nazywać się gwiazdą, skoro obok takowej nawet nie stały?

Nowe media dały nam nie tylko dostęp do wielkiego świata ale również zbliżyły nas do tych, którzy zawsze chcieli stać w blasku fleszy. Dzięki nim wiemy, jak wygląda „zwykły” dzień naszego idola oraz co akurat popularny piłkarz zjadł na śniadanie. Możemy napisać do kogoś, kogo widzieliśmy na okładce gazety. Możemy przeczytać opinię pana ze szklanego ekranu na temat najpierw wzniosły a potem przyziemny. Niewiele rzeczy z życia pół-gwiazdy nie jest wystawione na widok publiczny a jeszcze mniej jest tajemnicą.

Życie pokazało, że zwykła aktywność w Internecie może szarego człowieka podnieść do statusu rozgwiazdy. A to ktoś napisze coś kontrowersyjnego, a to pokaże kawałek gołego ciała. Wystarczy kilkaset lajków, kilka udostępnień i już mamy gotowy przepis na chwilową gwiazdę zaimportowaną z Internetu. Czy to tak wiele? Dla jednych tyle co nic. Dla innych to cale życie. I to życie którego jedynym celem jest pragnienie bycia na Pudelku.

No comments
Jolanta WierzbickaGloria chwały

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *